Wierzymy w cztery minuty, nie w cztery godziny.
Nie jesteśmy klubem fitness i nie chcemy nim być. Rozruszaj się powstało z jednej obserwacji: większość ludzi nie potrzebuje treningu, potrzebuje rytuału, który da się dotrzymać nawet w poniedziałek.
Trzy lata poszukiwania najkrótszej możliwej rozgrzewki
Zaczęło się od prostego pytania: ile naprawdę potrzeba ruchu, żeby ciało przestało być sztywne po nocy? Odpowiedź, do której doszliśmy po testowaniu dziesiątek sekwencji z fizjoterapeutami i trenerami przygotowania motorycznego, to: mniej niż myślisz.
Każde ćwiczenie w naszej bazie przeszło przez jedno sito: czy da się je wykonać w małym pokoju, bez sprzętu, w mniej niż minutę, i czy faktycznie rozgrzewa staw albo partię mięśniową, a nie tylko "wygląda jak rozgrzewka".
Kolejność ma znaczenie
Większość poradników podaje ćwiczenia w przypadkowej kolejności. My układamy je od stawów najmniejszych do największych — kark, ramiona, tułów, biodra, nogi — bo to odzwierciedla naturalny sposób, w jaki organizm się rozgrzewa.
Stąd numeracja w naszych sekwencjach: to nie ozdoba, to rzeczywista trasa, którą krew i płyn maziowy pokonują w Twoim ciele każdego ranka.
Cztery rzeczy, w które naprawdę wierzymy
Krócej, ale częściej
Cztery minuty codziennie biją czterdziestominutowy trening raz w tygodniu, gdy mówimy o sztywności i nawykach.
Zero sprzętu jako zasada
Jeśli ćwiczenie wymaga czegokolwiek więcej niż podłogi, nie trafia do naszej bazy.
Instrukcja, nie ogólnik
Każdy ruch ma konkretną liczbę powtórzeń i czas — bez mglistych określeń typu "trochę" czy "kilka razy".
Ciało, nie kalendarz
Jeśli coś boli, pomijasz ruch. Sekwencja ma służyć Tobie, nie odwrotnie.
Dla osób, które nie mają
czasu na wymówki.
Pracujesz zdalnie i wstajesz pięć minut przed pierwszym callem? Masz dzieci i poranek to chaos? Wracasz do ruchu po przerwie i siłownia wydaje się zbyt dużym krokiem? Stworzyliśmy to dla Ciebie — nie dla kogoś, kto i tak chodzi na crossfit o szóstej rano.
Sprawdź program 7 dni